czwartek, 18 października 2012

Rozdział 20


#Annabel
-A proszę.. Kto tu się zjawił?! – Usłyszałam donośny kobiecy głos, kiedy tylko weszłam do salonu..  Laticia Gore.. Oczywiście.
-O to samo mogę zapytać ciebie – mruknęłam ledwo trzymając się na nogach. Nie mając wystarczająco sił, opadłam na kanapę, głową do poduszek. – To, dlaczego tu jesteś?
-Właśnie, dlatego – wstała z fotela i skierowała się do kuchni. Po chwili wróciła z butelką wody i jakąś tabletką – Bierz . Przejdzie ci. – grzecznie posłuchałam przyjaciółki brata.
-Jak bardzo zły jest ??
-David ? Hmm.. Chyba już się tym nawet nie przejmuje. Chyba stracił wiarę, że coś z tym uda mu się zrobić.
-To dlaczego cie tu wysłał?? Powinien zostawić mnie samą w domu z własnym kacem, na pewną śmierć..
-To, że przestał się przejmować tym ile imprezujesz, nie znaczy, że przestał martwić się o ciebie. Jest poniedziałek, ty cały weekend imprezowałaś.. i wgl to co to za chory pomysł z imprezą nad basenem ?!? Jest końcówka września !! – Laticia troszkę się podirytowała.  Podniosłam się trochę na łokciach i odkasłałam. Tak jestem przeziębiona.
-W piątek było ciepło.. Poza tym basen był podgrzewany – powiedziałam zachrypniętym głosem.
-Dobra.. Czyli basen był w piątek. Wiem że przywiózł cię twój chłopak i wniósł na górę, gdyż nie byłaś sama w stanie. Xav rozmawiał z Davidem i obiecał, że więcej nie wrócisz do domu w takim stanie.. że on cie nie przywiezie. – zadała to niesłyszalne pytanie. Czekała aż sama jej wytłumaczę jak to się stało, że wróciłam i w sobotę, a raczej w niedziele nad ranem, pijana oraz w niedziele również.
-Dobra dobra.. ty sobie mną głowy nie zawracaj. Pogadam sobie z Davidem jak wróci – powiedziałam „trochę” zachrypniętym głosem i poszłam po śniadanie, a następnie do siebie na górę.
W sumie to mój weekend wyglądał tak, że Xavier i Austin pojechali do dziadków. Ja i Jas nudziłyśmy się. Stwierdziłyśmy, że pójdziemy trochę potańczyć i poszłyśmy do klubu. Spotkaliśmy znajomych i trochę się szwędaliśmy po mieście. Z tego co dalej wiem to Austin mnie przywiózł, a Xav jest zły. A wczoraj to .. miałam girls night. Ja pokłóciłam się z Xavierem, Jasmine z Austinem. No i tak jakoś wyszło.

Laticia to przyjaciółka Davida. Pracują razem. Ma 25 lat i jest nawet okey. Niby miła i wesoła, trochę jak taka starsza siostra – zawsze mogę z nią porozmawiać o czymś – ale bywa arogancka, wredna, chamska, próżna i płytka. Jako przyjaciółka mojego brata ? Nie ma problemu.. Jako jego dziewczyna ?? Nigdy w życiu . A niestety co dzień przekonuje się, że łączy ich coś więcej niż praca i przyjaźń. Zdecydowanie bardziej wolę jej starszą siostrę Layle. Niby starsza, a bardziej wyluzowana od niej. W sumie to ma tylko 28 lat. Ona mogłaby być z Davidem.
Ale teraz koniec spraw sercowych brata, gdy moje nie wyglądają zbyt różowo.
Wczoraj próbowałam porozmawiać z Xavierem jednak nie było go w mieście, a poprzez rozmowę przez telefon powiedział tylko tyle, że nie ma ochoty teraz ze mną rozmawiać i odezwie się sam. Jest wściekły za te imprezy, wiem to i rozumiem. Jednak to był dopiero pierwszy raz kiedy tak zabalowałam. Pierwszy od dawna. Ostatnio tak zrobiłam jakoś na samym początku mojego pobytu w NY. A to były jeszcze wakacje. Chciałam się trochę odstresować, zabawić. Z drugiej strony nie dziwię mu się. Nie pamiętam co robiłam w sobotę od wyjścia z klubu. Gdyby to on był na moim miejscu też byłabym zła.

Usiadłam sobie na parapecie zakładając słuchawki i wsłuchując się w rytm muzyki. Zamknęłam oczy i zanurzyłam się w oceanie myśli. Próbowałam znaleźć takie które przypomniałyby mi o mojej przeszłości. Niestety jest jak zawsze. Jedna wielka czarna dziura. Jednakże jest coś, co prześladuje mnie prawie od początku. Nie jest to niestety powiązane z przeszłością. Są to brązowe oczy mojego chłopaka. Piękne brązowe oczy, w których mogłabym utonąć. Mimo, że patrzę na nie codziennie, ciągle mi ich brakuje. Tak jakby brakowało jakiegoś kawałka układanki.
Sięgnęłam po gitarę stojącą obok i zaczęłam sobie grać. Najpierw piosenki których słuchałam, później jakieś melodie przychodzące mi do głowy, a na koniec sięgnęłam po mój zeszycik z „własnymi” piosenkami. Wzięłam długopis i zapisałam tylko 3 wersy.

I miss those brown eyes
How you kiss me at night
I miss the way we sleep

-Niech to szlag ! – mruknęłam sama do siebie gdy struny mojej gitary zerwały się. ..  Podniosłam swoje 4 litery, aby się przebrać.  W starych zużytych dresach po mieście chodzić przecież nie będę. W Nowym Yorku nie najlepiej by to o mnie świadczyło. Na szybko wybrałam strój i swoje długie blond włosy rozczesałam zostawiając rozpuszczone. Muszę coś w nich zmienić.. A może by tak kolor ?
Wrzuciłam do torebki komórkę, a wyjęłam z niej iPoda i włożyłam słuchawki do uszu, kontynuując wsłuchiwanie się w kolejne melodie.
-Wychodzę ! – krzyknęłam do kobiety i zamknęłam za sobą drzwi, nie czekając na jej odpowiedź.

Chciałam najpierw iść do sklepu a następnie do fryzjera. Jednak zmieniłam zdanie i najpierw skierowałam się zmienić kolor włosów. Mój jasne blond postanowiłam zamienić na ciemny brąz.
Otworzyłam drzwi sklepiku i od razu uderzyła mnie fala ciepłego powietrza. Był to koniec września, a pogoda nie była wymarzona. W tym sklepie z gitarami i różnymi akcesoriami, zawsze było ciepło. Ciepło miło i przytulnie. No i nie wspominając , że jest to miejsce pracy mojego chłopaka.
-Witaj Annabel – powiedział uśmiechnięty mężczyzna za ladą.
-Dzień dobry – odpowiedziałam wesoło.
-A ty nie w szkole ? Xaviera tu dzisiaj nie znajdziesz – poinformował mnie właściciel sklepu, Josh Miller – ojciec Austina i Xaviera.
-Wiem, wiem.. Nie przyszłam do niego. Jestem przeziębiona, grałam trochę no i tak jakby zerwałam struny
-Tak jakby ?? – zapytał i zaśmiał  się pod nosem – Często ci się to zdarza. No ale cóż. Chyba nie muszę ci pokazywać gdzie je znajdziesz, prawda ??
-Oczywiście, że tak. Zapamiętałam już gdzie są – odwróciłam się i skierowałam w odpowiednim kierunku.
-Hej, Ann ! – odruchowo odwróciłam się na dźwięk swojego imienia.
-Tak, panie Miller ?
-Podejdź na chwilkę – lekko zdezorientowana, podeszłam do mężczyzny. Zdjął coś z mojego sweterka i oddał mi – Proszę.. Naszyjnik zaczepił ci się na plecach sweterka. Jeszcze chwilka a byś go zgubiła.
-Oh dziękuje. Jest dla mnie bardzo cenny – schowałam łańcuszek do kieszeni i skierowałam się po struny. To, że ten naszyjnik jest dla mnie ważny to prawda. Szczerze nie wiem dlaczego, nie wiem skąd i od kogo go mam, jednak wiem, że jest bardzo ważny. Odkąd obudziłam się w szpitalu nie zdjęłam ani razu go z szyi. Dziś jest pierwszy raz. Niby nic takiego, a jednak kawałek srebra z literką Z i wygrawerowanym na nim napisie „Forever Together <3” to jedyna rzecz która wiąże mnie z przeszłością.
-Może weź te ? – zaproponowałam paczkę strun chłopakowi, który dość długo zastanawiał się nad wyborem. Stał jak zahipnotyzowany szukając wzrokiem odpowiednich.
-O tak. Dziękuje. Właśnie tych szukałem. Skąd wiedziałaś, że .. – nieznajomy odwrócił się w moja stronę i zamarł. Oczy wyszły mu z orbit – Amanda – szepnął prawie niesłyszalnie.
-Słucham ?  - zapytałam zdezorientowana.
-Ty jesteś Amanda – powiedział pewny
-Emm.. Nie. Wybacz. Jestem Annabel. Amanda to moje drugie imię.
-Annabel Amanda … ?
-Annabel Amanda Foster – przedstawiłam się
-Oh przepraszam.. Przypominasz mi moją znajomą. – uśmiechnął się blado, jakby odrobinę zawiedziony.
-Nic się nie stało.. A wiesz, że ty mi też kogoś przypominasz ? Tylko.. nie mogę sobie skojarzyć kogo – uśmiechnęłam się. – No nic. Wybacz, ale muszę lecieć. Papa – pomachałam nowemu koledze i poszłam zakupić swoje struny, a następnie poszłam kupić sobie kawę. I chyba mnie olśniło. Wiem kim był ten chłopak.

#Zayn
- Niall !!!!!!!!!!  - zawołałem przyjaciela, siedząc w naszym hotelowym pokoju.
-Co ?  - odpowiedział blondyn z pełną buzią jedzenia.
-Nie nauczyli cię, że nie mówi się z pełną buzią ? – wciął się Harry
-No więc co ? – odpowiedział po 5 min. po raz kolejny.
-Coś mi się z gitarą stało.. napraw to – zrobiłem maślane oczka do przyjaciela.
-To się nazywają zerwane struny, idioto.. Tego się nie da naprawić
-To co ja mam zrobić ?
-Iść do sklepu i kupić nowe struny..
-Ale ja nie wiem jakie.. A nie mógłbyś ty pójść ? Ja się gubię w tym Nowym Yorku.. A ty..
- Ekhem przypominam ci, iż .. TO JEST MOJA GITARA  !!! – zagroził mi palcem i zrobił się cały czerwony.
-Dobra, już. Idę, idę. – odłożyłem gitarę, założyłem buty i wyszedłem z pokoju. Po chwili i tak do niego wróciłem – Ee.. Niall ?? Jakie one mają być ? – chłopak schował twarz w dłoniach, po czym wstał i napisał mi na karteczce jakąś nazwę. Wziąłem jeszcze jakieś pieniądze i wyszedłem do sklepu.

Jesteśmy w NY już 3 dzień. Powód dla którego nas tu ściągnęli to poinformowanie, że w tym tygodniu mamy zagrać ,zapowiadający naszą trasę koncertową, koncert na dachu jakiegoś budynku oraz później w listopadzie na otwarcie sklepu z naszymi laleczkami itp. A na koniec w grudniu kolejny występ przed trasą. Zupełnie nie rozumiem po co tyle tego. Szczególnie że już pod koniec stycznia zaczynamy tą trasę. Ja rozumiem, że musimy promować płytę i te koncerty, no ale przyjadą na nie przecież tylko nasi fani. A fani nie potrzebują takiej promocji bo i tak wszystko wiedzą. No ale cóż. Ja decydować sam za siebie nie mogę.
Nowy York to duże miasto. Zupełnie nie umiem się tu poruszać, a tym bardziej szukać konkretnego sklepu. Jest to powód dla którego kręciłem się po ulicach przez 45 min zanim odnalazłam to czego potrzebuje. Wszedłem do sklepu i zatkało mnie. Z pozoru mały sklepik z najpotrzebniejszymi rzeczami, a jednak pozory mylą. Tu jest chyba wszystko, a w tym różne rodzaje strun. Teraz tylko znaleźć te które kazał Niall. Taaak.. To nie będzie łatwe.  
-Może weź te ? – podsunął mi ktoś przed oczy paczkę strun, których szukałem przez ostatnie 20 min.
-O tak. Dziękuje. Właśnie tych szukałem. Skąd wiedziałaś, że .. – odwróciłam się do dziewczyny i zamarłem. To ona ! – Amanda – szepnąłem prawie niesłyszalnie.
-Słucham ?  - spytała zdezorientowana. Zmieniła się. Jest jeszcze ładniejsza, ma inny kolor włosów. Prawie jej nie poznałem. Ale te oczy ? Te oczy rozpoznam wszędzie. Ma najpiękniejsze oczy jakie kiedykolwiek widziałem. Są nie powtarzalne i nie ma drugiej osoby która może mieć takie oczy. -Ty jesteś Amanda – powiedziałem pewny i szczęśliwy, że w końcu ją odnalazłem. Prawie rzuciłem się na nią, chcąc ją przytulić i pocałować. Na szczęście coś mnie powstrzymało. 
-Emm.. Nie. Wybacz. Jestem Annabel. Amanda to moje drugie imię. – w tym momencie bajka prysła. Jak to możliwe, aby była tak podobna do mojej dziewczyny?
-Annabel Amanda … ?
-Annabel Amanda Foster – przedstawiła się
-Oh przepraszam.. Przypominasz mi moją znajomą. – uśmiechnąłem się blado zawiedziony. Przez chwilę naprawdę byłem pewien, że to ona
-Nic się nie stało.. A wiesz, że ty mi też kogoś przypominasz ? Tylko.. nie mogę sobie skojarzyć kogo – uśmiechnęła się. – No nic. Wybacz, ale muszę lecieć. Papa – odwróciła się i poszła.
-Hej poczekaj ! – zawołałem za nią jednak już jej nie było. Gdy odwróciła się coś wypadło z jej kieszeni. Schyliłem się i podniosłem zgubę. – O żesz .. Nie wierzę – mruknąłem sam do siebie. Albo to dziwny zbieg okoliczności albo to mój naszyjnik. Mój w sensie ten który dałem Amandzie na dachu. Ten z literką Z i wygrawerowanym napisem. I wątpię aby to był zbieg okoliczności, gdyż był on robiony na zamówienie.. z prawdziwymi diamencikami w literce. Muszę odnaleźć tą dziewczynę

-Chłopaki ! –zawołałem gdy tylko wbiegłem do pokoju.
-Co się drzesz ? – zapytał Liam siedząc przed telewizorem.
-Co taki zmęczony ?  -podpytała Rita
-Psy cię goniły ? – dodał inteligenty Louis
-Co tak długo cię nie było ? – tym razem spytał Niall
-Skończyliście wywiad robić ? Jak tak to fajnie. Patrzcie co znalazłem – pokazałem przyjaciołom naszyjnik.
-Eee no i ? Zwykły łańcuszek – powiedział Niall, na wszyscy spojrzeliśmy na niego bykiem
-Skąd ty to masz ? – zapytała Rita
-Znalazłem w sklepie.. Wyleciał jednej dziewczynie – opowiedziałem im całą historię mojego poranka, a oni pierwszy raz od dawna siedzieli w ciszy wsłuchując się w każde moje słowo.
-To musiała być ona ! – poderwała się Rita. – Foster, Foster – mruczała pod nosem – Wiem ! David Foster ! David jej wujek.. Narzeczony Adeli. On ma na nazwisko Foster. Wiedziałam, że gdzieś słyszałam to nazwisko.
-Ale ona była.. Wydawało się, że wgl mnie nie zna. Jakby wgl nie pamiętała tego wszystkiego co było między nami. Zupełnie nic.
-Nie wiesz co się wydarzyło Zayn. Musisz ją odnaleźć. – powiedział Liam
-Nie trzeba, już to zrobiłem – odezwał się Harry wychylając spod laptopa. – Patrzcie – loczek pokazał nam profil na Twitterze nijakiej Annabel Foster.
-Ma chłopaka – szepnął Louis – Podobnego do ciebie, Zayn.
-I to jest ona.. Spójrz na te zdjęcia w blond włosach  - dodał Niall – Może powinieneś do niej napisać. Zaprosić ją na koncert na dachu. Może dowiedziałbyś się ..
-Daj spokój Niall. To zakończona historia. Ma chłopaka, jest szczęśliwa i jak widać mnie nie pamięta. Nie będę mieszał się na nowo w jej życie – odwróciłem się i poszedłem do pokoju.
-Jesteś idiotą Zayn !! – krzyknęli wszyscy razem. I może nawet mają racje. Jednak nie potrafiłbym z nią rozmawiać wiedząc, że ktoś teraz zastępuje moje miejsce.. Mimo wszystko wciąż nosi naszyjnik ode mnie. I muszę ją znaleźć, aby go jej oddać. Chociaż tyle.

 #Annabel
-Na dole go nie ma – zakomunikowała Jasmine
-Kuźwa ! w moim pokoju też go nie ma ! I w sklepie pana Millera też !! –zrozpaczona rzuciłam się na łóżko
-Spokojnie, znajdziesz go
-O tak oczywiście.. Zgub naszyjnik na ulicy NY i wierz, że go jeszcze znajdziesz. No sorry ale w takie bajki to ja nie wierzę – schowałam głowę w poduszkę powstrzymując się od płaczu
-A może pocieszy cię fakt, że ładnie ci w tych włosach ?
-A może pocieszy mnie fakt, że spotkałam dzisiaj Zayna Malika ? – powiedziałam, zanim przemyślałam swoje słowa. Jasmine zamilkła
-Kogo ? Jak to go spotkałaś ?!
-No normalnie. W sklepie. Kupował struny do gitary i pomogłam mu wybrać. Na początku nie mogłam skojarzyć kto to. Dopiero jak wyszłam to sobie uświadomiłam, że właśnie rozmawiałam z mega przystojny chłopakiem z One Direction..
-I nie wzięłaś autografu ? Jaka ty głupia jesteś !! – wydarła się i opadła na łóżko. Wzięła mojego laptopa i zaczęła latać z nim po pokoju pisząc.
-A tobie to co ?
-Zobacz, zobacz, zobacz, zobacz !!!  - podała mi go włączając mojego twittera.
Miałam jedną wiadomość w prywatnych.. Jedną ważną.
-O ja nie wierzę .. Czy właśnie sam Zayn Malik zaprosił mnie na ich koncert ?! I to już w środę ?!
-Idziemy prawda ? Powiedz że idziemy ! – zażądała Jas.
-Tak. Idziemy – odpowiedziałam zamyślona.
Dlaczego Zayn chciałby abym tam była ? Nie jestem nawet ich fanką .. Nie rozpoznałam go, rozmawiając z nim. Mimo, że wydawał mi się taki znajomy. Jakbym znała go kilka lat. I te jego oczy. Tak podobne do oczu Xaviera, jednak było w nich coś jeszcze.. Coś co sprawiło, że ciarki przeszły całe moje ciało. Były takie jak te ze snu. To samo uczucie.

**************
Hmm.. Nie wyszedł taki jak chciałam :/ Niestety nie udało mi się przelać wszystkich myśli na papier aby wyszło tak jak planowałam :( no ale cóż.. Mam nadzieje, że wam się spodoba :P 
To co ?? Będzie chociaż 5 kom ?? ;> Taką mam nadzieję <3
Pozdrawiam :*

środa, 17 października 2012

Moje przeoczenie ;)

Dostałam jakiegoś zaćmienia xd Nie pamiętam czy uzupełniałam bohaterów czy też nie :D no ale że jestem leniwa i nie chce mi się wszystkiego szukać, tak więc dodaje bohaterów tutaj ;P Najwyżej będą 2 razy.

Wybaczcie moje przeoczenie :)



Austin Miller – 17 latek mieszkający w Nowym Jorku. Chodzi do szkoły wraz z Annabel oraz jest chłopakiem jej przyjaciółki. Przystojny blondyn, na którego lecą wszystkie dziewczyny w szkole. Zakochany w sobie. Bywa zarozumiały. Mimo to jest godny zaufania i potrafi wysłuchać i pomóc w każdym problemie. Jest też zabawny, wesoły i wyluzowany. Kocha sport i samochody.


Xavier Miller – chłopak Annabel i przyrodni brat Austina oraz jego najlepszy przyjaciel. Ma 17 lat. Został adoptowany w wieku 2 lat. Jest przeciwieństwem blondyna. Ma ciemne włosy i nieziemskie brązowe oczy. Jest spokojny i tajemniczy, jednak przy bliskich staje się zabawny, wesoły, pełen życia. Nie lubi dopuszczać do siebie obcych ludzi. Tak jak Austin potrafi wysłuchać i pomóc. Jest bardzo wyrozumiały i poza swoją dziewczyną nie widzi świata. Kocha grać na gitarze.



Jasmine McCover – ma 17 lat. Jest przyjaciółką Annabel z Nowego Jorku. Jak każde z nich - wesoła i zabawna. Zawsze entuzjastycznie nastawiona do życia.  Jej chłopakiem jest Austin, którego zna prawie całe swoje życie. Kłóci się z nim znacznie częściej niż z jego bratem Xavier’em , który również jest jej przyjacielem. 

poniedziałek, 15 października 2012

:(

Hej :(
wiem, że obiecałam Wam,że jeśli będzie 5 komentarzy dodaję rozdział.. Niestety dopiero dzisiaj wróciłam ze szpitala do domu, jestem po operacji i osobiście to nie mam za wiele zapału do pisania. Obiecuję że wstawię coś jak tylko odzyskam trochę sił i będę mogła znów chodzić :)

Przepraszam i pozdrawiam :* <3

niedziela, 7 października 2012

:)

Kilka osób pisało do mnie z informacją, że nie bardzo chcą aby Zayn i Amanda do siebie wrócili, ale zapewne tak zakończy się to opowiadanie. Szczerze to nie wiem jak ono się zakończy.. Mam 2 pomysły i dlatego właśnie jest ta ankieta. Mam pomysł na dalszy ciąg tej historii, ale chyba mogę wam zdradzić, że prawdopodobnie tego czy do siebie wrócą dowiecie się dopiero w Epilogu. No chyba że gdzieś po drodze zmienię zdanie ;)
Tak więc zachęcam was do głosowania w ankiecie, bo to wy tworzycie zakończenie ;)
I jeśli macie jakieś pytania to możecie pisać albo w komentarzach, albo na mojego emaila  lub naTwitterze ;)

Ps. A tak apropo komentarzy.. rozdział 20 dopiero pojawi się jeśli będzie min. 5 kom.
Wiem że nie fajnie tak "szantażować", ale jednak jak są te komentarze to zachęcają one do pisania i dodają chęci ;)

niedziela, 30 września 2012

Rozdział 19


#Zayn
-Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się, że zadzwoniłeś. Choć nie ukrywam, że byłam bardzo zdziwiona kiedy na wyświetlaczu zobaczyłam twój numer – zaśmiała się Perrie, biorąc łyk koktajlu zamówionego przeze mnie.
-A ja cieszę się, że zgodziłaś się spotkać… Choć nie ukrywam, że długo zastanawiałem się czy powinienem zadzwonić – odwzajemniłem uśmiech dziewczyny.
-Ale chyba nie żałujesz, co ?
-To się jeszcze okaże.. Dzień się jeszcze nie skończył
-Co racja to racja.. Ale przyda ci się odrobina kontaktu ze starą przyjaciółką i chwila odpoczynku od tej twojej fantastycznej 4 wariatów. – uśmiechnęła się promiennie – Dobra a teraz koniec tego słodzenia. Gadaj jak się trzymasz ? – wiedziałem że nie obejdzie się bez ominięcia tego tematu
-Jako tako. Bywają lepsze i gorsze momenty. Lepsze to ten czas gdzie mam tyle na głowie, że nie mam nawet czasu pomyśleć o tym czy jestem głodny, a gorsze to te kiedy nie robię nic, oprócz siedzenia wyśmienicie przy tym wyglądając.
-Zapomniałam już o tym  jak to ty skromny jesteś.. I niech zgadnę.. Chłopcy dają ci masę zadań żeby zająć czymś twoją głowę ?
-Dokładnie tak.. Jednak często gdy o niej nie pomyśle mam wyrzuty sumienia. Czuję jakbym o niej zapomniał a tego nie chcę..
-To o oczywiste, że nie chcesz o niej zapomnieć Zayn.. ale.. Ale jej nie ma. To że o niej nie pomyślisz czy zaczniesz układać sobie życie na nowo, to nic złego. Masz prawo żyć teraźniejszością a nie przeszłością..
-Chcę po prostu wiedzieć gdzie ona jest i dlaczego zostawiła nas wszystkich bez jakichkolwiek wyjaśnień.. Tylko tyle chcę.. Chyba na tyle zasługuję, prawda ?
-Jasne że tak ! Ale.. Ale nie będziemy się tu smutać i nie po to się z tobą umówiłam żeby dobijać cię i przypominać o Amandzie.. Umówiłam się po to żebyśmy spędzili czas jak starzy dobrzy przyjaciele, wesoło i miło.. A więc co robimy dalej ? Całego  dnia w kawiarni nie przesiedzimy, nie ?
-Na pewno nie.. No to może.. Jest 16, pogoda nie dopisuje, Liam z Danielle gdzieś wyszli, Louis i Eleanor są w Doncaster, a Harry zabrał gdzieś Nialla i wyjechali o 8 rano.. To oznacza ze w domu nikogo nie ma i możemy iść do mnie obejrzeć jakiś film – zaproponowałem.
-Czyli to co kiedyś ! Jestem jak najbardziej za. Lecz podejrzewam ze najpierw wstąpimy do sklepu po chipsy, popcorn i takie tam, prawda ?
-eeee.. Taak. Horan ze Styles’em zabrali wszystko ze sobą i zostawili mi tylko chleb i masło..
-A więc kierunek Tesco !! – klasnęła w dłonie chichocząc.

Zapomniałem już jaka ta dziewczyna jest wesoła i żywiołowa. Zawsze pełna energii, a jej uśmiech zaraża wszystkich dookoła. Zawsze promienieje. Przyznam, że brakowało mi jej. Długo się  nie widzieliśmy, a jej pozytywizm zdecydowania wpływa na mój nastrój. Wpływa zmieniając go na bardziej pozytywny, co jest jak najbardziej dobre.
Jednak jest tylko i wyłącznie moją przyjaciółką. Nie wyobrażam sobie abym mógł ją pokochać.. Pokochać jako dziewczynę z którą spędziłbym resztę życia. Bo czy ją kocham ? Kocham, ale tak jak Ritę, Louisa, Liama, Nialla i Harrego.

-Weźmy te – proponuje Perrie stojąc przy półce z chipsami.
-Nie. Weźmy te – wyjmuję paczkę chipsów Lay’s o smaku pikantnego kurczaka.
-No chyba cię po… Sam będziesz je jadł.. Bierzemy zieloną cebulkę
-Nie. Po niej będzie jechało cebulą z buzi..
-Jechać to może samochód po ulicy.. I tak nie będziesz się z nikim całował więc nikomu nie będzie to przeszkadzać.. – patrzę na nią z uniesioną brwią – No chyba że masz coś w planach z chłopakami, no ale to ja już nie będę zagłębiać się w szczegóły.. Wydaję mi się że jak coś to masz szczoteczkę do tych swoich pięknych białych kiełków, no nie ? – patrzy na mnie tym swoim proszącym wzrokiem, a ja ją zabijam swoim. Kiedy nic się nie odzywam, ona bierze to za wygraną i wkłada paczkę do koszyka i odchodzi z pełnym uśmiechem. Nie dając za wygraną, a jednocześnie idąc na kompromis biorę i jej paczkę i swoją. Doganiam blondynkę i idziemy w stronę napojów.
-To jakie picie ? – pyta
-Eee.. yyyy..  – rozglądam się po sklepie mając wrażenie, że właśnie rozbłysną się flesz aparatu. – Jakieś jest w domu, chodź. – idziemy do kasy, żeby szybko zapłacić za zakupy i wyjść z marketu.
-Dobra co cię tak pośpieszyło ?
-Paparazzi. Byłem pewien, że ktoś robił nam zdjęcia.
-Ooo.. No to szykuję się na jutrzejsze ploty w tabloidach.. no i ogólnie wszędzie – zaśmiała się, a ja razem z nią. To akurat nie uniknione. Jeśli serio ktoś nas śledził to z pewnością pojawią się plotki. Szczerze mam to gdzieś. Już od jakiegoś czasu nie interesuje mnie nic co piszą lub mówią w mediach. Fajnie byłoby mieć trochę prywatności i móc robić co się tylko chce bez rozpowszechniania tego światu, ale przyzwyczajenie robi swoje. Decydując się na karierę byłem świadomy tego, że moja prywatność ograniczy się do tego, że chociaż może w łazience będę mógł spokoje załatwić swoje potrzeby.. No i tak jest.. chyba że chłopakom będzie się nudzić to nawet podczas brania prysznicu będą w stanie wparować do mojej łazienki z jakąkolwiek głupią wymówką. No ale cóż. Tacy już są moi przygłupawi przyjaciele.
-Kierunek .. apartament panów 1 Direction – mówię poważnym głosem i obejmuję Perrie ramieniem, przytulając do siebie. Jak przyjaciółkę oczywiście.

-To co robimy ? – pyta siadając na kanapie w salonie. Nie czekając na moją odpowiedź, po raz kolejny, robi coś co uważa za słuszne. Mam tu na myśli włączenie karaoke. – Oh Zayn.. Nie daj się prosić.. Pośpiewaj ze mną – po raz kolejny używa sztuczki słodkich oczek, które zawsze na mnie działają.
-Dobra, ale ja wybieram piosenkę
-Ups.. Już wybrałam. – uśmiecha się udając niewinną. Wywracając oczami biorę od niej mikrofon, ciekaw jaką to piosenkę mogła wybrać.
-Jesteś podła – odpowiadam słysząc pierwsze sekundy piosenki Conor’a Maynard’a – Can’t say no.
Mimo mojej początkowej niechęci do gry, wkręciliśmy się w to robiąc turniej kto zbierze więcej punktów. Śpiewaliśmy każdą piosenkę jaką tylko znaliśmy, początkowo śpiewając jak najlepiej, jednak po pewnym czasie darliśmy się już jedno przez drugie.
-Matko co tu umiera ? –usłyszeliśmy w drzwiach głos Harrego i obydwoje wybuchliśmy śmiechem
-To my.. My tylko.. – zaczęła Perrie jednak przez śmiech nie mogła się wysłowić.
-My tylko śpiewaliśmy – dokańczam za nią.
-Spoko Niall… Nic tu się złego nie działo. Malik i Edwards tylko śpiewali – krzyczy Styles w stronę drzwi do Horana stojącego przy samochodzie.
-To faktycznie nic złego.. Taki tam tylko cała ulica zastanawiała się czy ktoś tu umiera – mówi wchodząc z torbą zakupów i stawia ją na blacie. W buzi ma już jednego pączka – Ty a tak swoją drogą.. Jakim cudem wy jesteście w zespołach śpiewając tak jak przed chwilą.. Przecież was powinni wyprowadzić z przesłuchań do X- faktora z takimi głosami
-Widzisz Horan. Masz kiepski refleks – powiedziała blondynka poczym wybuchliśmy śmiechem.
-Ty ja mam lepsze pytanie – zaczął Hazza – Co wgl Perrie Edwards robi w naszym domu ?
-Hmm.. Jak widzisz stoję trzymając mikrofon i sprawiając, że wszystko co szklane w tym domu, zaraz pęknie – mówi ironicznie. Jako iż wiem, że Harry nie przepada za Perrie, a ona za nim, od razu próbuję zapobiec konfrontacji.
-Dobra, sądzę, że powinniśmy iść na górę.
-Nie, nie Zayn. Ja jestem przekonana, że możemy posiedzieć na dole z Horan’kiem i Styles’em. Nie masz nic przeciwko, prawda Harry ?
-Nie no co ty. Choć szczerz to nie wiedziałem, że robimy jakieś zebranie plastikowych pustaków i płytkich osóbek, ale skoro tak bardzo ci zależy to możemy zrobić zebranie twojej jedno osobowej grupy.
-Naprawdę ? Och dziękuje ci Harry – mówi ironicznie, z pełną grą aktorską. – Ale tak sobie teraz myślę.. tak Harry, myślę, wiesz taki fajny proces tam gdzieś w mózgu itp.. Kojarzysz ten organ ? Jest tam gdzieś pod tą czupryną włosów.. Znaczy powinien być. No ale wracając do tematu, tak sobie myślę, że to dziwne że nie wiedziałeś o zebrani pustych i płytkich, skoro jesteś główną osobą w tym TWOIM stowarzyszeniu.. Tak stowarzyszeniu bystrzaku, a nie grupie… i wiesz co jeszcze ci powiem ?
-My idziemy . Cześć ! – rzucam szybko i ciągnę dziewczynę po schodach
-Ej no ! A takie fajne przedstawienie było ! Już popcorn wstawiłem ! – krzyczy Niall za nami.

Kiedy tylko wchodzimy do mojego pokoju, rzucam na nią wściekłe spojrzenie.
-No co ? Wybacz, ale wiesz jak  on na mnie działa
-Tak trudno było się powstrzymać i odpuścić ?
-Tak. Jak widać zbyt trudno, żebym mogła to zrobić.. Dobra zakończymy temat Szopy i dokończymy nasz fajny przyjazny dzień.
-To co teraz robimy ?
-Nie wiem.. Ej – zatrzymuje wzrok na gitarze stojącej w rogu mojego pokoju – Twoje to ?
-No. Tak jakby.. Znaczy nie. To gitara Niall’a, ale ją wypożyczyłem.
-Wziąłeś bez pytania prawda ?
-Tak. On ma ich tyle ze nawet nie zauważy różnicy. A ja potrzebowałem jej.
-Do czego ? Przecież nie umiesz grać . Bo dalej nie umiesz, prawda ? – zapytała, a ja w odpowiedzi wziąłem instrument i zagrałem pierwsze sekundy More Than This. – Wow.. Jednak umiesz. Ale tylko jedną piosenkę czy tak ogólnie ?
-Ogólnie. Zaczęła uczyć mnie grać Amanda, później Niall dał mi jeszcze kilka lekcji, a teraz już umiem. Czasami mam takie momenty, że mam ochotę napisać piosenkę. Wiesz, wieczorami kiedy siedzę i myślę o moim życiu, o Amandzie.. O wszystkim
-Ty a wiesz, że to nie taki głupi pomysł. Choć napiszemy piosenkę.. Pomogę ci..
-To nie takie łatwe. Kiedy byłem z Amandą wszystko było prostsze, wszystko było łatwiejsze – Perrie zrobiła minę jakby wpadła właśnie na niepowtarzalny pomysł..
-Zapisz to !
-Ale co ?
-To ! To co przed chwilą powiedziałeś ! When she was mine, everything was easy, everything was simple ! – wstała z łóżka i pobiegła po jakąś kartkę.. Wzięła cały zeszyt i zapisała kolejno słowa. – Dawaj.. Pomyśl o niej i co ci przychodzi do głowy kiedy o niej myślisz. O tym jak ci jej brakuje.
-Emm.. No nie wiem.. Nigdy nie czułem się tak dobrze jak wtedy gdy z nią byłem ? – powiedziełem, a ona zrobiła zamyśloną minę.
-Never felt so good when she was mine.. A kiedy myślisz o tym czasie z nią spędzonym ? I o tym że ona zniknęła, odeszła .. Tak wgłębi siebie. Ta nienawiść do niej za to.
-Chciałem o tobie pamiętać, nie pominąć żadnej sekundy, Ale teraz chciałbym zapomnieć czas kiedy byłem z tobą. – dziwne uczucie wewnątrz mnie, towarzyszyło mi podczas wypowiadania tych słów. Ale taka prawda. Wolałbym teraz zapomnieć, że cokolwiek nas łączyło i żyć normalnie, jeśli ona ma już nie powrócić.
-Okey.. Zróbmy tak. I wanted to remember, never missed a second, Now I wish I could forget, Forget when she was mine, mine, yeah.. Nie wiem jak tobie ale mi to pasuje na refren. Jak sądzisz ? – pyta zadowolona
-Jak najbardziej się z tobą zgadzam.. To co kontynuujemy ?
-Jasne !
Nie wiedziałem, że pisanie piosenek może być takie łatwe.. No o ile biorą się z twojego wnętrza. Wystarczyło posłuchać głosu serca, zajrzeć wgłęb siebie, a słowa przychodziły z łatwością. W efekcie powstała całkiem ciekawa piosenka.

 *Everywhere I go, everything I do reminds me of you
Just a picture on the wall I'm surrounded by it all
Gotta walk before I fall!
Fall out out on the street
Street light light over me
So far from where I used to be

When she was mine

Everything was easy
Everything was simple
Never felt so good when she was mine
I wanted to remember, never missed a second
Now I wish I could forget,
Forget when she was mine, mine, yeah

What I miss the most, is talking up all night
We laughed until we cried
Now I'm breaking at the seams
Dropping to my knees, nothing left of me!
Black stone turned into dust, my heart wasn't enough
So far from where I used to be

When she was mine

Everything was easy
Everything was simple
Never felt so good when she was mine
I wanted to remember, never missed a second
Now I wish I could forget,

Forget when she was mine, mine, yeah

I wonder if she's out there,
I wonder where she goes, she goes
I wonder what she's doing,
Will I ever know, yeah!

Everything was easy
Everything was simple
Never felt so good when she was mine
I wanted to remember, never missed a second
Now I wish I could forget,
Forget when she was mine, mine, yeah

Down to my knees, gotta see her, gotta see her, gotta see her
Tried to forget but I need her, but I need her, but I need her
She was mine!
Down to my knees, gotta see her, gotta see her, gotta see her
Tried to forget but I need her, but I need her, but I need her
When she was mine

-Dobra robota Zain.. Słowa mamy gotowe. To co ? Teraz muzyka ? – pyta szczęśliwa
-Tak, daj mi chwilę. – biorę gitarę do ręki i jeszcze raz czytając tekst piosenki, zapisuję kolejno nuty. – Masz.. Ty śpiewasz ja gram. – jak powiedziałem tak zrobiliśmy. Wyszło całkiem nieźle, jak się okazało.
-Brawo, brawo, brawo.. Teraz już wiem gdzie cały czas była moja gitara – mówi Niall, stojąc w drzwiach, oparty o framugę.
-Co sądzisz o naszych wypocinach ? – podsuwa mu tekst Perrie.
-Nie muszę czytać. Słyszałem jak śpiewałaś. Zdecydowanie opowiada ona o tobie i Amandzie, Zayn.. To nie trudno zgadnąć.
-Sądzę, że powinniśmy dać tą piosenkę producentom.. może im się spodoba. – dodaje Harry pojawiając się za Nialler’em.
-O nie, nie.. To prywatny tekst.. zresztą nie napisałem tego sam
-Daj spokój Malik. Ja tylko zapisywałam twoje słowa. I jestem za. Powinniście dać ją producentom.. Mi wystarczą podziękowania za namówienie cię do tworzenia.. no i może 5% ze sprzedaży – śmieje się, a ja i Niall razem z nią.
-Stań sobie na ulicy.. będziesz mieć swoje 5% ze sprzedaży – mruczy pod nosem Harry, jednak każdy puszcza to mimo uszu – No Zayn. Będziesz miał okazję przedstawić piosenkę producentom. Pakuj się bo jutro wieczorem lecimy do Nowego Yorku – informuje mnie i wesoły wychodzi z pokoju. No to by było na tyle z „wolnego” czasu na sprawy „własne”. Ehh..
-Ale jak to do NY ? Po co – pytam ciekawy
-A bo ja wiem ? Liam napisał. Podobno trzeba coś tam ustalić z trasą czy coś.. Tak więc pozwól że odprowadzę twoją koleżankę do drzwi a ty spokojnie się spakuj – blondynka wywraca oczami i uśmiecha się.
-Pa Zayn, powodzenia – całuje mnie w policzek i wychodzi. No to bierzemy się za pakowanie. Super..



 ****

I jest kolejny rozdział :D wiem ze kiepski.. chyba nie umiem pisać tej historii kiedy Zayn i Amanda są rozdzieleni.. No ale cóż muszę przetrwać jeszcze kilka rozdziałów, ale mam nadzieję że nie jest tak źle :P
Poprzedni rozdział jak widać po komentarzach nie był najlepszy, ale może chociaż ten będzie miał z 5 komentarzy ? a może nawet 10 ? Mam taką nadzieję. 
Niedługo zrobię przerwę w pisaniu, gdyż idę do szpitala, a tam nie będę wstawiać nowych rozdziałów :( niestety (lub też stety) później przez cały miesiąc będe mogła pisać, gdyż będę siedzieć w domu :( 

* Pozwoliłam sobie zapożyczyć piosenkę zespołu Lawson - When She Was Mine, na potrzeby opowiadania. :) 

Zapraszam do zostawiania swojej opinii :*

czwartek, 20 września 2012

Rozdział 18.

#Annabel

-O 20 będę po was - powiedział mój chłopak i promiennie się uśmiechnął
-Będziemy czekać - odwzajemniłam uśmiech i pocałowałam chłopaka. Jednak pocałunek nie był długi, gdyż w szybę samochodu zapukała Jasmine.
-Ej nie ślinić się ! Mamy mało czasu na wyszykowanie się, a ty musisz jeszcze zmyć tą farbę z siebie.. Więc proszę cię.. Pośpiesz się !!! - obu dwoje się zaśmialiśmy, dałam mu ostatniego całusa i wysiadłam z auta.
Po dość długich  kłótniach na temat dzisiejszego wieczoru doszliśmy do porozumienia. Ponieważ ja i Jas proponowałyśmy kino, a nasi chłopcy imprezę u jednej z dziewczyn w szkole, musieliśmy iść na kompromis. Ustaliliśmy, że na 20 idziemy do kina, a potem od razu na imprezę. A nawet jeśli nie udałby się nam tam dotrzeć, to nic straconego. Zawsze można iść jutro bądź też za tydzień. W liceum w Nowym Jorku, co tydzień ktoś urządza jakieś domówki. I to nawet bardzo dobre domówki. Mój brat David nie jest zachwycony moim imprezowym stylem życia, jednak akceptuje to. Rozumie, że chcę odnaleźć prawdziwą siebie. Nie wiem kim byłam i co robiłam, ale nie chcę teraz marnować ani jednego dnia. Żyję według słów "Żyj póki możesz, Nigdy nie wiesz kiedy to życie się skończy". Już raz byłam na krawędzi, a a jeśli sytuacja się powtórzy chcę wiedzieć, że wykorzystałam dobrze czas.
-W co się ubierasz ? - zapytała mnie przyjaciółka, kiedy tylko weszłyśmy do mojego pokoju.
-Nie wiem jeszcze. Mam pewien pomysł, ale najpierw zmyję to wszystko z siebie.
-Ja też mam pewien pomysł. No to ty idź pod prysznic, a ja lecę do siebie po ciuchy i zaraz jestem z powrotem - wesoła jak zawsze wyszła z mojego pokoju przez okno. Jako że mieszkamy w jednym budynku tylko ona piętro wyżej, a obie mamy schody pożarowe przy oknach, to wymykanie się jest naprawdę proste.
Żeby nie marnować czasu szybko wskoczyłam pod prysznic. Nie minęło jeszcze 15 min, a ja już słyszałam osobę kręcącą się po moim pokoju. Oczywiste było to kim ten ktoś był.
-Nie przeszkadzaj sobie.. Ja tylko włosy sobie zrobię - powiedziała Jasmine, stojąc w mojej łazience, podczas gdy ja wciąż brałam prysznic. Na szczęście mam cudowną łazienkę i umywalka oraz lustro na całą ścianę jest po jednej stronie, a prysznic oraz wanna kawałek dalej dogrodzone ścianą.
-Tak, oczywiście.. nie przeszkadzaj sobie - odpowiedziałam z sarkazmem. Nie zdążyłam jeszcze poprosić jej, żeby włączyła muzykę, a już usłyszałam głośnie dźwięki dobiegające z mojego pokoju.
Dokładnie zmyłam całą farbę z ciała, twarzy oraz włosów. Owinęłam się ręcznikiem i skierowałam się do swojego pokoju. Na całym moim łóżku walały się ciuchy brunetki a ona sama paradowała w bieliźnie, co chwilę zmieniając ciuchy i rzucając je w kąt.
-Ty zdajesz sobie sprawę, że ty będziesz to sprzątać, prawda ?
-Tak, tak.. Ale w czym lepiej ? Jeansy czy spódniczka ? Oo.. Albo mam inny pomysł.
-Oczywiście.. Ty weź sobie te pomysły poukładaj, a ja idę zabrać się za swój.
-Okeeeey - zawołała za mną, a ja udałam się do swojej garderoby. - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!! - usłyszałam przeraźliwy pisk podniecenia mojej przyjaciółki. Jak poparzona wbiegłam do pokoju, tylko po to aby zobaczyć skaczącą dziewczynę  piszczącą na widok jakiś gostków z telewizji.
-A tobie to co ? - przekrzyczałam coraz głośniejszą muzykę.
-Aaaaaaaaaaaaa.... Widzisz ich ?! Widzisz ?!
-Tak.. Widzę jakiś gostków w telewizji .. I co z tego powodu ??
-Czy ty ślepa jesteś ?? Nie widzisz tego jacy oni są seksowni ?!
-No może i są.. Ale co z tego ? I kto to wgl jest ?
-Żartujesz ?! To jest ONE DIRECTION !!!
-One, co ? Nigdy o nich nie słyszałam .
-One Direction. Brytyjski boysband.. Tu u nas w USA, dopiero od jakiegoś czasu są sławni.. jakoś od 2 miesięcy może.
-Nigdy nie słyszałam ich muzyki ani o nich.. Znaczy tak mi się wydaje.. - odwróciłam się i wróciłam do wybierania stroju. Mimo, że nie wiedziałam o istnieniu tego zespołu, znałam tekst całej ich piosenki WMYB.
-I ty mówisz, że ich nie znasz ? Kogo ty oszukujesz ?
-Serio ich nie znam.. Chociaż jak widać kiedyś musiałam już słyszeć tą piosenkę.. Skąd oni są ?
-Z UK... Zaraz.. przecież ty tam mieszkałaś !
-Taak. Może tam ich znałam i dlatego znam ich piosenkę. W sumie to przystojni są.. Dziwne by było gdybym ich przeoczyła - odpowiedziałam przyjaciółce i wyszłam z gotowym zestawem ciuchów. Zdecydowałam się na TO i do tego te buty.
-I jak ? Może być to ? - zapytałam już ubrana
-Oo.. Oczywiście że tak. Wyglądasz cudownie. Naprawdę. Sądzę że spodobałabyś się chłopakom z 1D.. I..  Xavier chyba może być zazdrosny - oby dwie wybuchłyśmy śmiechem
-O tak już to widzę. Załóżmy, że spotykamy takiego.. hmm.. Zayna z One Direction... Za nim tłum dziewczyn piszczących jego imię, miliony dziewczyn chciałyby, żeby był ich.. A on.. Odwraca wzrok od nich. Patrzy na nas i uśmiecha się. Podchodzi i mówi "Cześć dziewczyny .. Jestem Zayn Malik z One Direction.. Może macie ochotę iść do kina, albo na kolacje, albo na cokolwiek innego ? " - mówienie tajemniczym głosem rozbawiło nas obie.
-I ty mówisz że ich nie znasz ? Skąd wgl wiedziałaś jak oni się nazywają ?
-Noo.. To chyba znaczy że kiedyś ich znałam, bo nie mam pojęcia skąd wziełam to imię i nazwisko .. Ale tak szczerze mówiąc to on przystojny jest..
-Podobny do twojego Xaviera..
-No i co ? Pomarzyć nie można ? I tak go nigdy nie spotkam.. Poza tym mój Xavier jest od niego lepszy
-taa.. Bo go jest osiągalny
-Już nie.. Jest mój i jest nieosiągalny dla każdej innej osoby. Dobra a ty co w końcu zakładasz ?? Bo jest już 18:00
-O Kuźwa - krzyknęła i zerwała się na nogi. Poszłam do łazienki zrobić lekki makijaż i lekko podkręcić włosy. Nie zajęło mi to zbyt wiele czasu. Po 30 min, oby dwie byłyśmy gotowe do wyjścia. Jasmine prezentowała się TAK . – I jak wyglądam ?? – zapytała okręcając się wokół własnej osi.
-Cudownie ! Możemy już iść ? – nie czekając na odpowiedź wyłączyłam telewizor i poszłam po torebkę – Jas ?! Idziesz czy nie ?? – krzyknęłam do przyjaciółki
-Tak tak.. Już. Musiałam się w lusterku przejrzeć – powiedziała i wyszła jako pierwsza.  Wyszłyśmy z domu nawet nie zwracając uwagi na mojego brata. Zapewne znowu urządzałby swoje głupie i monotonne monologi na temat mojego zachowanie.. Znam je już na pamięć i naprawdę nie mam ochoty słuchać ich ponownie.
Gdy tylko wyszłyśmy przed mój dom, w niecałe 5 min pojawili się chłopcy samochodem mojego chłopca.
-Mmm.. Ślicznie wyglądacie – powiedział Xavier po czym pocałował mnie.
-Dlaczego nie możecie wyglądać tak na co dzień ? – dodał Austin
-Dla twojego dobra, żebyś ślinotoku nie dostał przypadkiem – odpowiedziała mu Jasmine.
-Spokojnie o to martwić się nie musisz. Patrząc na ciebie mi to nie grozi
-Oh i popatrzenie na inne i tak by ci nic nie dało .. Chyba że siedziałbyś z torbą na głowie. Może wtedy by się nie wystraszyły twojej buźki…
-JEDZIEMY !! – przerwał kłótnię mój chłopak. Włączył muzykę na tyle głośno, aby nikt nie mógł rozmawiać. Czasami zastanawiam się jak to możliwe, że 2 różne charaktery potrafią się idealnie dogadać, tak jak ja i Xavier, a 2 dokładnie takie same osobowości kłócą się częściej niż rodzeństwo lub małżeństwo z 50 – letnim stażem.. A mimo to dalej się kochają i są razem, tak jak Jasmine i Austin. Szczerze mówiąc to śmiało mogę przyznać, iż Jas to damska wersja Austina. Jak to się mówi przeciwieństwa się przyciągają, podobieństwa odpychają.  Mimo że są identyczni nie potrafią się porozumieć. Mimo że robią to samo jedno do drugiego będzie mieć o coś pretensje.. Ich związek można opisać jednym słowem. Wybuchowy. Ale kochają się. Kochają się i to sprawia ze są szczęśliwi, a te sprzeczki nie robią już dla nich żadnego wrażenia. Są przyzwyczajeni.
Tak jak planowaliśmy najpierw udaliśmy się do kina. Niestety ci dwaj debile kupujący bilety, kompletnie olali zdanie swoich dziewczyn i wybrali to na co sami mieli ochotę. Czyli w ich wypadku jakiś głupi horror. W efekcie skończyło się tak, że po 30 min filmu stwierdziłyśmy, że musimy „do toalety”.
-Gdzie idziemy ? – zapytałam
-Jak to gdzie ? Te cioty wybrali sobie jakiś porąbany film i chyba całkiem podobają im się ich nowe koleżanki siedzące przed nimi, więc my spokojnie możemy iść na imprezę. Oni sobie dojadą.. o ile nie będą mieli nic lepszego do roboty – zakpiła Jasmine, za co dostała torebką ode mnie.
-Serio ? Zostawisz ich tu z tamtymi dwoma dziewczynami ?
-A dlaczego nie ? Jestem z Austinem już 3 lata. Nie raz miałam już taką akcje, ale mimo wszystko ufam mu i wiem ze mnie nie zdradzi i nigdy tego nie zrobił. A skoro taki dupek jak on jest wierny komuś takiemu jak ja, to możesz być pewna że wciągu najbliższych 30 min, Xavier pojawi się na imprezie żeby ciebie szukać, a na tamte nawet nie spojrzy.
-W sumie.. Dobra idziemy bo mam ochotę potańczyć.
W ciągu 15 min. dotarłyśmy  na imprezę. Muzykę było słychać już na końcu ulicy. Bez żadnych trudności dostałyśmy się do środka i od razu skierowały ku stołu z drinkami. Wzięłyśmy po jednym i odnalazłyśmy w tłumię grupkę osób z naszej klasy. Tą najfajniejszą grupkę osób.
-Siemano.. Gdzie zgubiłyście chłopaków ? – zapytał Derek, najlepszy przyjaciel Austina.
-A w kinie są. Zapoznają się na horrorze z „potwornymi” nowymi koleżankami.  – odpowiedziała przyjaciółka.
-A czyli nic nowego – palnął chłopak – To znaczy .. no wiesz.. Xavier to tam to olewa.. Austin też ale wiesz..
-Daruj sobie Derek ! I tak nie będę z tobą.. Nawet gdyby Xavier zrobił najgorsze świństwo ty i tak zostajesz na ostatniej pozycji na liście – powiedziałam

#Xavier
To miałabyć wspaniała podwójna randka. Jednak jak zwykle ktoś, a konkretniej mój braciszek Austin musi coś zepsuć. Jak podejrzewam dziewczyny się wkurzyły za te dwie blondynki przed nami. I w sumie to się im nie dziwię gdyż sam byłbym zły gdybym poszedł gdzieś z Ann, a ona cały ten czas przegadała z jakimś innym chłopakiem.
-Ej Austin – szepnąłem
-Coo ?
-Nie sądzisz, że trochę za długo nie ma Jas i Ann ?
-Niee wiem. Może trochę, a co ?
-A to że albo utopiły się w łazience, albo nas olały i sobie wyszły.. Więc co by się nie stało, jeśli za 5 sek nie podniesiesz tyłka i nie wyjdziesz stąd, to będziesz mógł szukać sobie nowej dziewczyny.. A ja przy okazji z tobą !
-Patrz.. Akurat dwie tu siedzą – wskazał na rząd przed nami. Spojrzałem na niego spod łba. – Dobra, dobra.. Już wychodzę ! A więc wybaczcie dziewczyny, ale na nas już czas. Musimy się już zbierać, mam nadzieje że jeszcze kiedyś się zobaczymy i …
-Cześć – rzuciłem i wypchnąłem go z Sali. – Właź do łazienki  i sprawdź czy one tam są
-Dlaczego niby ja ? Ty nie potrafisz ?
-Sądzę że ty już przyzwyczaiłeś się do przebywania w damskich toaletach
-Nienawidzę cię – powiedział po czym wszedł. – Nie .. Nie ma ich. Jak sądzisz gdzie są ?
-A jak sądzisz ? Gdzie mogą być 2 wkurzone dziewczyny na swoich chłopaków, mające w planach zahaczenie o imprezę koleżanki ? Hmm.. No nie wiem. Nie mam pojęcia. Masz może jakiś pomysł ? – powiedziałem z sarkazmem
-Eee.. Nie . Nie wiem. Gdzie zaczynamy szukać ?
-Na przykład na tej imprezie ?!?!
-Oo.. Racja. Tam mogłyby być.
-Inteligencją to ty nie grzeszysz.. – mruknąłem.
Wyszliśmy z kina i wsiedliśmy do mojego samochodu. Martwię się o nie, bo nawet jeśli poszły na tą imprezę, jakoś dojść tam musiały. A jeśli stało im się coś po drodze ? Chodzenie wieczorami samemu po uliczkach Nowego Yorku nie należą do najbezpieczniejszych. Nie wybaczyłbym sobie gdyby którejś coś się stało.

Kiedy dojechaliśmy tylko na miejsce, wyskoczyłem z auta jak poparzony.
-Austin ruszysz ty się ?!
-No dobrze.. Spokojnie. Nic im się nie stało.
-Skąd ta pewność ?
-Nie mam pewności. Po prostu tak mi się wydaje.
-Jesteś okropnym chłopakiem.. Jak Jasmine tyle z tobą wytrzymała ?
-Przeciwieństwa się przyciągają.. To wystarcza
-Też tak podejrzewam
Gdy weszliśmy zacząłem poszukiwania swojej dziewczyny. Nie było to trudne gdyż razem z Jas i resztą naszej grupy tańczyły przy basenie. Od razu podbiegłem do nich. Objąłem w pasie Annabel  i pocałowałem ją w policzek.
-Hmm.. Wiedziałam że wrócisz – odwróciła się do mnie, wesoła i pocałowała mnie namiętnie.
-Zawsze do ciebie wrócę – pogłębiłem pocałunek, cofając się o krok do tyłu.. aż wpadliśmy do basenu
-Xavier !! – pisnęła
-Też cię kocham Ann – podpłynąłem do dziewczyny – i przepraszam za dzisiaj .. wynagrodzę ci to
-Hmm… To może wrócimy do domu i ..
-Masz rację. .Wrócimy do domu.. a ty pójdziesz od razu spać. I tobie i Jes się to przyda – zaśmiałem się i wyniosłem dziewczynę z wody. Nie mogłem nigdzie znaleźć drugiej pary, więc postanowiłem odwieźć najpierw pijaną Ann do domu, a dopiero później przyjechać po tych drugich pijaków.
-Xav.. Zostań ze mną – mruknęła dziewczyna, kiedy wnosiłem ją po schodach do jej pokoju.
-Jutro do ciebie przyjdę. Obiecuję – pocałowałem ją w czubek głowy
-Niee.. Ja chcę cię teraz..
-Twój brat by mnie zabił.. Plus jesteś pijana.. Idź spać kochanie. Jutro przyjdę – pocałowałem dziewczynę i wyszedłem zostawiając ją w jej łóżku.
Nie wiem jak to się stało, że się w niej zakochałem.. Ale naprawdę kocham tą dziewczynę jak nikogo innego wcześniej. Jest dla mnie najważniejsza.
 ***
Cześć Wam ! Nareszcie wzięłam się w garść i dokończyłam pisać rozdział :P mam nadzieje że się on wam spodoba :D W nastepnym rozdziale planuje napisać coś ze strony Zayna ;) 
I jak niektóre osoby zauważyły nowy chłopak Amandy/Annabel wygląda jak Zayn. Nie mylicie się ;) to będzie miało swoje znaczenie w przyszłych rozdziałach :) 

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 17.


 ~*~   
3 miesiące. Dla większości to niedługi okres czasu, jednak dla osoby która straciła coś najważniejszego w życiu, to cała wieczność. Dla niego to 3 miesiące bólu, cierpienia, smutku i strachu. Strachu i niepewności. 3 miesiące niepewności i życia bez jedynej osoby, która dla niego, była całym światem. Jego własnym powietrzem. Przez 3 miesiące budził się z nadzieją, iż dziś ją ujrzy. Że stanie w jego drzwiach, a on weźmie ją w swoje ramiona i już nigdy nie wypuści. Że znów będą spędzać ze sobą każdy dzień i będą ze sobą już na zawsze. Przez 3 miesiąc dzień w dzień musiał liczyć się z rozczarowaniem. Zasypiać się i budzić z poczuciem winy. Poczuciem że nie powinien jej zostawiać. Że  kiedy poczuł że coś jest nie tak, powinien wrócić. Może wtedy by ją zatrzymał. Może wtedy by ją uratował. Może wtedy by z nią wszystko wyjaśnił. Może… Może wtedy wiedziałby gdzie teraz jest. Wiedziałby co się z nią dzieje, jak się czuje.. Czy żyje. Czy jest szczęśliwa.

Przez 3 miesiące zasypiał z myślą, że zrobił coś źle. Że zawiódł ją. Że miała dość natrętnych fanek. Że może ktoś powiedział jej coś co ją zabolało tak, że go opuściła. Myślał też o tym w inny sposób.  Myślał o tym, że wyjechała gdzieś gdzie jest teraz szczęśliwa. Że być może swoje szczęście dzieli z kimś innym. Z kimś kogo pokochała równie mocno jak jego. Wolał myśleć o tym w ten sposób niż w bardziej pesymistyczny. Wolał myśleć, że jego świat jest teraz kogoś innego światem niż sądzić że jest nieszczęśliwa. Wolał wersję pesymistyczną dla siebie, lecz optymistyczną dla niej, niż pesymistyczną dla obojga. Mimo, że nie wiedział gdzie jest, głęboko wierzył, a raczej starał się uwierzyć, iż ona jest szczęśliwa. Mimo, że jego serce było złamane i krwawiło, potrafiło cieszyć się z jej opcjonalnego szczęścia.
~*~
#Zayn
- Zayn .. Zayn .. - usłyszałem ciche otwieranie drzwi oraz dziewczęcy szept - Zayn ! - no teraz to już nie był szept. Podniosłem głowę i zaspanymi oczami rozejrzałem się po pokoju. Nikogo nie zauważyłem więc opadłem z powrotem na moją mięciutką i kochaną poduszeczkę... której, ja się okazało, wcale tam nie było.  -ZAYN !! Wstawaj leniu !!
-Co ? Co się dzieje ?
-Co się dzieje ?! Serio ?! Jest 12:30 ! Jest południe ! Może byś ruszył swój zacnie seksiarski tyłek i w końcu zrobił coś pożyteczniejszego niż leżenie, co ?!
-No i po co ? I tak nic nie ma sensu. I tak co bym nie zrobił zniknie. Rozpłynie się i nie pozostanie po tym śladu.. - zacząłem swój monolog z którego zaraz oberwałem poduszką. Moją kochaną poduszeczką. - Ała !! Oddaj mi tą poduszkę ! To moja jedyna miłość .. Ona nigdy mnie nie zostawi, a jedyną przeszkodą do naszej miłości.. JESTEŚ TY !!
- Zayn ogarnij się ! Rozumiem, że cierpisz. Każdy z nas rozumie twój ból, ale ty już zaczynasz się zachowywać jakbyś postradał wszystkie zmysły ! Każdy z nas chciałby wiedzieć co stało się z Amandą,ale nie mamy takiej możliwości ! Musimy czekać.. Być może pewnego dnia sama sie do nas odezwie. Zapomniałeś już jak opowiadała co stało się z jej znajomymi, kiedy straciła rodziców ? Zerwała wszystkie kontakty i wyjechała z kraju. - i znów zaczynamy ten sam drażliwy temat. Nienawidzę o tym rozmawiać, ale Rita uparcie będzie drążyć temat.
-No i co ?! to nie to samo ! Tam nie miała nikogo ! Nie miała oparcia w nikim ! Tu miała ciebie, miała chłopaków.. Miała mnie !! Nigdy nie zostawiłbym jej z żadnym problemem ! To że akurat musieliśmy wyjechać .. Nie mogłem nic z tym zrobić ! Rita czy ty wiesz ile ja bym dał aby cofnąć czas i nie pozwolić jej zostać w Londynie samej ?!
-Może to nie była tylko jej inicjatywa. Nie zapominaj, że David też kogoś stracił .. A nawet 2 osoby .. Nie dość, że narzeczoną to jeszcze dziecko. Wiesz jak bardzo on ją kochał. Robił dla niej wszystko. Może nie chciał żyć dłużej w miejscu które wszystko mu przypominało Adele. Ty nie wolałbyś wyjechać do innego miejsca ? miejsca które nie przypominało by ci o Amandzie ? Uciec od problemów ?
-Przed problemami nie uciekniesz. A o Amandzie przypominać będzie mi wszystko. Nie da się tak po prostu zapomnieć o kimś kto był dla ciebie wszystkim...
-Może ty nie byłeś dla niej wszystkim ? Może jej miłość nie była taka sama jak twoja ? Może jej zależało na czymś innym ? - ostatnie pytanie dodała ciszej.  Zerwałem się na równe nogi.
-NAWET TAK NIE MÓW !! NIE MASZ PRAWA TAK O NIEJ MÓWIĆ !! - wrzasnąłem i rzuciłem najbliższym przedmiotem o ścianę. Jak się okazało było to zdjęcie w szklanej ramce, zdobionej kryształkami. Przedstawiało ono mnie i Amandę podczas naszej ostatniej randki. Staliśmy na dachu wieżowca przy zachodzie słońca, trzymając się za ręce oraz stykając czołami głęboko patrząc sobie w oczy. Obok tego zdjęcia stało drugie zrobione prze Louisa, przedstawiającego nasz pocałunek. To właśnie tego wieczoru podarowałem jej naszyjnik z literką Z oraz napisem z tyłu " Forever Together"
Ramka rozpadła się na tysiące malutkich kawałeczków. Podszedłem do miejsca gdzie leżało zdjęcie przykryte szklaną pokrywą. Wziąłem je do ręki, przypomniałem sobie każdą chwilę z nią spędzoną, a z bezsilności po prostu opadłem na kolana.
-Wiem jak ważna ona dla ciebie była.. jest. Dla mnie też była kimś ważnym. Miałam ją za najlepszą przyjaciółkę. Ale proszę cię.. spójrz na to z innej strony.Jeśli po protu wyjechała i zostawiła nas.. ciebie.. To nie było w porządku. Nie wiem co nią kierowało, ale mogłaby chociaż zostawić list. Jeździłeś z chłopakami po całym Londynie. Przeszukałeś wszystkie szpitale w poszukiwaniu Amandy Salvatore. Wszystkie informacje w internecie o jej osobie zniknęły. Żadnych artykułów o waszej dwójce. Nic. Nie sądzisz ze to dziwne ? Jeśli chciała uciec, David byłby zdolny do usunięcia wszystkich informacji. Wiesz, że żyje bo w jej szkole powiedziano ci że się przeniosła, ale nie powiedzieli gdzie. Nie możesz zrobić nic, prócz powrócenia do normalnego stanu ducha. Za niecałe 2 miesiące zaczynacie trasę po USA.Musisz odżyć do tego czasu.
-Dziękuje ci. Dziękuje ci Rita. Zawsze potrafisz przemówić do mnie. Może i masz racje, a to ja opierałem się i nie chciałem w to wierzyć. Spróbuje wrócić na ziemię, ale proszę.. nie poruszajmy już więcej tematu Amandy, dobrze ??
-Oczywiście.. Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć. Dobra zbieram sie bo jedziemy do centrum handlowego.. Więc jak uda ci się wyrobić w 15 min to zdążysz pojechać z nami.

Szczerze nie chciałem zostawać sam, tak więc spiąłem się i w 20 min byłem gotowy. Nie pałałem entuzjazmem i wciąż myślałem o swojej byłej dziewczynie, lecz pewne pozory zachować trzeba było.
Pojechaliśmy do centrum handlowego, gdyż dziewczynom zachciało się zakupów. Tak więc Rita, Danielle i Eleanor zaczęły swój obchód sklepów, a ja wraz z chłopakami poszliśmy usiąść do KFC. Jak to zawsze bywało Horanek zgłodniał i musiał coś zjeść.
-Ej Zayn - z zamyśleń wyrwał mnie głos Harrego.
-Co ?
-Ostatnio dawno nie gadaliśmy a chciałbym w końcu dowiedzieć się, co zdecydowałeś.
-Ale że niby w jakiej sprawie ?
-No że niby takiej jaka ostatnio była poruszana. - dodał Niall
-Czy zdecydowałeś się na bliższe poznanie Perrie, czy jednak zrezygnowałeś z tej znajomości ? Wydawała się fajna - dokończył Hazza
-Zrezygnowałem. Nie mógłbym się w niej zakochać..
-Zayn ,ale nikt nie mówi tu o zakochiwaniu. Chodziło o zwykłą znajomość, a nigdy nie wiesz co z tego wyjdzie. - dorzucił swoje 3 grosze Louis
-Weź zastanów się jeszcze raz. Do końca życia nie będziesz sam, a znasz Edwards i wiesz jaka jest. Sam mówiłeś że ją lubisz więc nic nie szkodzi bliższemu poznaniu. - wydukał z pełną buzią Niall.
-Nie zgodziłem się na żadne ustawiane związki, a nie na przyjacielskie stosunki. A tak na marginesie to nie wiem co widzi w tobie Rita, Horan -  powiedziałem a on spojrzał na mnie morderczym wzrokiem i wziął kolejnego gryza kanapki. Zaśmiałem się i powróciłem do konwersacji. Jakby nie było to Perrie to fajna dziewczyna. Nic się nie stanie jeśli bym się z nią zaprzyjaźnił. I mówię tylko o przyjaźni i niczym więcej.
- No to weź telefon. Masz do niej numer. Zadzwoń, umów się, wyjdźcie gdzieś razem, pogadajcie jak kiedyś i dziękuje. Masz nową znajomość. Oderwiesz się trochę od tej rutyny i monotonii. - zabłysnął Liam
-Oh tak. Bo przecież gwiazda popu to ma takie nudne życie. Weźcie przestańcie marudzić - ni stad ni zowąd  pojawiła się Eleanor a za nią Dan i Rita. Wstałem od stolika i poszedłem za radą przyjaciół. Wyciągnąłem telefon i spojrzałem na tapetę która przedstawiała wesołą i uśmiechniętą Amandę. Mimowolnie uśmiechnąłem się. Wszystko zawsze będzie kręcić się wokół niej. Jednak mogę już wyciąć ze swojego życiorysu 3 miesiące życia. Bo wtedy nie żyłem. Wtedy po prostu istniałem. Chodziłem jak duch.
-Perrie ? Hej, masz może ochotę  gdzieś wyjść ?

#Annabel/Amanda
3 miesiące. Minęły już 3 miesiące od tego okropnego wypadku. Wypadku w którym straciłam pamięć, co za tym idzie wszystkie wspomnienia. Wszystko miało wrócić, wciągu miesiąca, albo chociaż powoli zacząć powracać. Czy cokolwiek powróciło ? Oczywiście, że nie. Żyje nie znając własnej przeszłości, ale czy jest mi z tym źle ? Odpowiedź brzmi nie. Początkowo było trudno przystosować się do nowego miejsca ludzi. Okazało się jednak, że moje obawy były bez potrzebne. Szybko zaaklimatyzowałam się w nowym mieście, szkole. Poznałam nowych ludzi  i znalazłam przyjaciół. Dzięki temu że nie pamiętam nic a nic, mogę być kim tylko chce. Mogę być prawdziwą sobą, mogę stworzyć nowy obraz Annabel Foster. Nie tylko dla innych ludzi, ale także dla samej siebie. Mogę żyć pełnią życia.
Częściowo oczywiście chciałabym wiedzieć co działo się ze mną, ale z drugiej strony obawiam się tego jak to wszystko na mnie wpłynie. Jak wpłynie na nowe miejsce zamieszkania, jaki będę mieć stosunek do tych wspaniałych ludzi, których poznałam.. do chłopaka do którego czuję chyba coś więcej niż przyjaźń. Osobiście to jest mi dobrze tak jak jest. Nie chcę nic zmieniać.

-Źle to robisz Bella  - zwrócił mi uwagę na zajęciach plastycznych Austin. Chłopak za którym latają wszystkie dziewczyny w szkole. Oczywiście schlebia mu to, ale jednocześnie nie przejmuje się tym. Ale to dlatego, iż ma już tą swoją jedną jedyną. Zazdroszczę im związku.
-Serio ? Będziesz mnie zwracać uwagę o to jak robię proste kreski ? Ty nie potrafisz patyczaka narysować ! To jest poziom przedszkolaków ! - powiedziałam co chwile śmiejąc się.
-Cichoooo.. nie pogrążaj mnie. I tak będę cię uczył prostych kresek. No bo patrz ty to robisz tak.. dokładnie.. A powinnaś zrobić to energicznie. Raz dwa i masz pełno kresek .. Widzisz ?
-Oh oczywiście, że widzę.. Czy o takie proste kreski ci chodziło ? - zapytałam i w jednej chwili niebieską farbą namalowałam przyjacielowi  5 kresek, pędzelkiem na twarzy. Chłopak zacisnął pięści i wypowiedział poprzez zaciśnięte zęby
-Nie wiem.. Jeśli pokażesz mi lusterko to bym ci powiedział czy o to mi chodziło. Ale jeśli wyglądają jak te - namazał mi kilka różowych kresek na twarzy - to tak. Właśnie o to mi chodziło.
I tak zaczęła się nasza mała wojna. Zaczęliśmy mazać się pędzelkami zamoczonymi w różnych kolorach, a gdy to się nam znudziło wylaliśmy na siebie całe puszki farby.
-Miller ! Foster ! Czy wy postradaliście zmysły !! Do dyrektora !! W tej chwili !! - tak to już bywało. Przyzwyczaiłam się. Jeśli tylko lądowałam w jednej klasie z Austinem, zawsze kończyło się na wycieczce do dyrektora. Zresztą nie tylko nasza dwójka się przyzwyczaiła, bo dyrek również. Prawdzie mówiąc nawet już sie tym nie przejmuje. To naprawdę w porządku gość ! Lubię go.

-Matko co wam się stało !? - zapytała rozbawiona lecz i przerażona naszym wyglądem Jasmin. Była to moja przyjaciółka, ale i jednocześnie dziewczyna chłopaka z którym ładnie udekorowałam farbami klasę, Austina.
-Ee.. Uczyliśmy się kreatywności i tej no ..- zaczął blondyn
-spontaniczności - dokończyłam. Była to dopiero 3 godzina lekcyjna co oznacza , iż jeszcze 3 godz. musimy wytrzymać tak jak jesteśmy.. czyli od góry do dołu w wszystkich kolorach tęczy.
-Ale kochanie przyznaj, że ładnie mi w takim mixie kolorów - blondyn chciał przytulić Jas, lecz ta się automatycznie odsunęła.
-Tak tak kochanie, ale nie zbliżaj się do mnie. Nie zamierzam, bez urazy, wyglądać tak jak wy. - patrzyła na nas z pocieszającym uśmiechem. Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie , w pasie od tyłu i ktoś szepnął mi do ucha.
- Cześć, kochanie. - uśmiechnęłam się i odwróciłam. Przede mną stał Xavier - mój chłopak. Wysoki , Mulat z czarnymi włosami oraz czekoladowo - brązowymi oczami. Oczami, które widuje co noc w swoich snach. - O mój Boże! Ana ?! Co. Znowu. Zrobiłaś ?! - jego oczy wyszły z orbit a szczęka opadła. Posłałam mu słodki uśmiech.
- Miałam zajęcia artystyczne z twoim bratem. - odpowiedziałam i przysunęłam się do niego w celu przytulenia się. Jednak on stał w miejscu wpatrując się w swojego przyrodniego brata. Blondyn szczerzył się jak głupi do sera i machał mu. Mój chłopak uderzył się dłonią w czoło i westchnął.
- No i czemu każdy się dziwi ,że mam takie płaskie czoło?! Ciągłe robienie face palmów przez wasze towarzystwo! - wszyscy w czwórkę wybuchnęliśmy śmiechem.
-To co robimy dziś wieczorem ?? Może jakaś impreza ? -zaproponował Austin
-Oczywiście i jak zawsze mi się dostanie odwożenie pijaków do domu.. Ubóstwiam to - powiedział z sarkazmem Mulat.

**********
Wreszcie udało mi się napisać ! W sumie to inaczej miał wyglądać ten rozdział, ale cóż. Mam nadzieje że wam się spodoba i liczę na opinie ;)